Opinie o pliki.vxh.pl
Średnia 4.9/5 · 20 opinii (17× ocena 5★, 3× 4★). Luźne historie z domu, biura, szkoły, budowy i podróży.
Wypróbuj aplikacjęTa sama WiFi na dwóch urządzeniach.
4.9
- Plany na budowie
Sytuacja z wczoraj: stoimy na budowie, inwestor nagle zmienia zdanie co do ścianki. Mam poprawiony rzut w PDF-ie na tablecie, a podwykonawca ma tylko stary telefon z Androidem. Udostępniłem mu neta z mojego telefonu, weszliśmy na stronę i rzuciłem mu ten plik bezpośrednio na ekran. Bez szukania zasięgu do wysyłania maili w szczerym polu.
- Praca w pociągu
Często pracuję w podróży. Ja na MacBooku, kolega z teamu na ThinkPadzie. Udostępniam hotspot z telefonu dla nas obu i normalnie przerzucamy między sobą paczki z tekstami i grafikami przez przeglądarkę. Działa to mega stabilnie, nawet jak pociąg jedzie przez las i sieć komórkowa prawie nie istnieje, bo transfer idzie lokalnie.
- Mockupy na Maca
Słuchajcie, hit. Siedzę u klienta, on ze swoim Makiem, ja tylko z telefonem. Musiałam mu podrzucić ciężką paczkę PSD. Zamiast bawić się w podpinanie pod jego chmurę czy szukanie pendrive'a, odpaliłam to w biurowym WiFi i pliki po prostu przeleciały w sekundy. Bez żadnego: „czekaj, generuje się link”. No bajka.
- Surówki w hotelu
W hotelu na wyjeździe zgrywam surówki wideo z telefonu na laptopa, żeby zwolnić miejsce na kartach. Hotelowe WiFi potrafi być koszmarne, jeśli chodzi o wysyłanie czegokolwiek w chmurę, ale lokalnie między urządzeniami śmiga aż miło. Nie muszę wyciągać hubów i kabli USB-C.
- Menu przed otwarciem
Zmieniły się ceny i składniki w menu, a managerka na sali musiała pilnie zaktualizować tablety kelnerskie przed otwarciem lokalu. Zamiast biegać z pendrive'em do każdego urządzenia, wrzuciłem pliki konfiguracyjne ze stacjonarnego komputera z zaplecza prosto na tablety podpięte pod naszą sieć gastro. Pięć minut i po krzyku.
- Nagrania z wykładu
Kumpel zaspał na wykład, więc nagrałem mu całość telefonem. Plik ważył tonę, ale po wykładzie usiedliśmy w akademiku, ta sama sieć i pyk – zrzuciłem mu to na laptopa dosłownie w moment. Najlepsze, że nikt nie musiał nic instalować ani zakładać kont.
- Ebook na czytnik
Kupiłam nowego ebooka na telefonie i chciałam go od razu wrzucić na czytnik z Androidem. Zamiast logować się na pocztę przez tę toporną przeglądarkę w czytniku, odpaliłam tę stronę na obu urządzeniach i po prostu przeciągnęłam plik .epub. Najwygodniejszy sposób na świecie.
- Zdjęcia dzieci
Mam już serdecznie dość komunikatów, że skończyło mi się miejsce w iCloud przez miliard zdjęć z placu zabaw. Teraz po prostu przerzucam wszystko hurtowo na iPada i mam spokój. Super jest to, że jak zamykam kartę, to na tablecie nie zostaje żaden śmietnik w pobranych.
- Prezentacja na mównicę
Prelegenci na konferencjach wiecznie biegają z zawirusowanymi pendrive'ami do komputera na mównicy. Ja podszedłem, połączyłem się z tą samą siecią konferencyjną i wrzuciłem moją prezentację w Keynote prosto do komputera technicznego przez przeglądarkę. Szybko, nowocześnie i bez strachu, że złapię jakiegoś złośliwego softu.
- Logi w biurze
Do szybkiego przerzucania zipów z logami między kompami w biurze nic więcej mi nie trzeba. Mega opcją jest to, że mogę podejrzeć zawartość ZIP-a bez rozpakowywania całego archiwum – oszczędza mi to masę czasu. Jedyny minus: no, trzeba pilnować, żeby oba kompy były w tej samej podsieci.
- Duże klipy
Na iPhonie w Chromie wiecznie mi rwało transfery przy dużych plikach .MOV. Dodałam sobie tę stronę jako PWA (ikonę na ekranie głównym) przez Safari i w końcu ruszyło, odbieram całe materiały bez błędu. Nie mam pojęcia, jak to działa od strony technicznej, ale działa i ratuje mi tyłek.
- WAV przed koncertem
Zrzucam podkład na telefon i przed samym wyjściem na scenę odsłuchuję go jeszcze w podglądzie, żeby upewnić się, że to dobra aranżacja. Dopiero jak kliknę „zapisz”, ląduje w pamięci. Raz w pośpiechu puściłem złą wersję i wolę potrójnie dmuchać na zimne.
- Skany na PC
Skanuję fakturę tabletem i sekunda – jest już na moim komputerze stacjonarnym. Koniec z wysyłaniem maili do samej siebie z tematem „asdasd” albo czekaniem, aż Dysk Google raczy się zsynchronizować. No, czasem muszę odświeżyć stronę, jak zgubi połączenie, ale i tak jest szybciej.
- Selekcja na planie
Klient na planie stoi mi nad głową i chce „na już” zobaczyć pierwsze strzały. Zamiast szukać kabla w torbie, zaznaczam paczkę JPEG-ów i leci prosto na jego Maca. On widzi pasek postępu, więc nie marudzi i wie, że się zgrywa. Ja mam święty spokój.
- Prototyp na telefon
Warsztaty u klienta: oni pracują na Windowsie, ja na Macu, a testujemy na iPhonie. AirDrop leży i kwiczy w takim setupie. Tutaj wystarczyło, że złapaliśmy to samo WiFi. Raz nas rozłączyło, ale szybki F5 i poszło dalej.
- Build na telefon
Zamiast tworzyć kolejny dedykowany kanał na Slacku tylko po to, żeby wysłać testerce plik instalacyjny (.apk), po prostu przeciągam build z mojego Windowsa na jej kartę w przeglądarce. Szybko, czysto i bez śmiecenia w komunikatorach.
- PDF na lekcję
Wchodzę do klasy, dzieciaki odpalają szkolne tablety, mówię im tylko: „wejdźcie na tę stronę” i w sekundę mają u siebie PDF-a z zadaniami. Zero tłumaczenia jak coś zainstalować, zero logowania. Przy trzydziestu 10-latkach to ratuje moje zdrowie psychiczne.
- Spotkanie z klientem
Zamiast wrzucać prezentacje na Drive'a i czekać na wygenerowanie linku (i liczyć, że klient ma uprawnienia), puszczam pliki lokalnie w trakcie rozmowy. Siedzimy w jednej salce, wszystko leci przez LAN. Klient ma pliki od razu, a ja nie muszę pytać: „i jak, doszedł mail?”.
- Memy i wideo
Mój brat ma iPhone'a, ja Androida, więc wiecznie był problem z przesyłaniem czegokolwiek. Teraz w domu na tym samym WiFi ciskamy sobie długie filmiki i memy. Nic nie traci na jakości przez kompresję na Messengerze czy WhatsAppie. Ojciec się śmieje, że zrobiliśmy sobie własny internet.
- Zdjęcia na laptop syna
Sama bym tego nie wymyśliła, wnuczek mi pokazał! Jak przyjeżdżam w odwiedziny, to zdjęcia z telefonu zgrywam na laptopa syna przez przeglądarkę. Bardzo to proste, po prostu wchodzi się na stronę, tylko trzeba pamiętać, żeby być połączonym z tym samym domowym internetem.